Dlaczego Kino przyjazne sensorycznie to nie kino sensoryczne?

erik-witsoe-GF8VvBgcJ4o-unsplash

Czasem zdarza się tak, że język potoczny zmienia znaczenie zwrotów, których używamy.

​Coraz częściej zdarza się słyszeć o „Kinie sensorycznym” – potocznej nazwie „Kina przyjaznego sensorycznie”.

Dlaczego jednak takie sformułowanie może wprowadzać widza w błąd? 

​Nazwa naszego programu – Kino przyjazne sensorycznie – ma oddawać jego ideę, czyli stworzenie warunków na sali kinowej, które są przyjazne zmysłom. Warunki te bowiem są związane z „ujmowaniem” nadmiaru bodźców.

Kino sensoryczne

Zniekształcona nazwa natomiast sugeruje, że kino w tym wydaniu miałoby być „sensoryczne”, związane z dodatkowymi doznaniami, serwowanymi widzom – niczym w formule kina 3D, 4D czy 5D. Odmienność tego typu kina od zwyczajowego seansu polega na zapewnieniu szeregu efektów specjalnych, potęgujących doznania związane z oglądaniem filmu – np. kropli deszczu spadających na twarz widza, wstrząsania fotelami czy powiewów powietrza.

​Wszystkie te efekty, chociaż mogące zapewnić widzom o typowym rozwoju niecodzienną rozrywkę, dla widzów w spektrum autyzmu mogłyby być źródłem dużego stresu.

Kino przyjazne sensorycznie

​Dlatego proponowana przez nas  formuła – Kina przyjaznego sensorycznie – zapewnia zmniejszenie intensywności bodźców, by nasz widz ze szczególnymi potrzebami  miał okazję w komfortowych warunkach obejrzeć wybrany seans.

 

Autorka – Katarzyna Pęczak, trenerka Fundacji Pomoc Autyzm

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on telegram
Share on whatsapp
Share on pinterest